[ Pobierz całość w formacie PDF ]
Å‚am przed chwilÄ… na twojej koszuli!
- Mogło ci się najwyżej wy d a wa ć , że wyczułaś
- sprostował Kyle - bo ja po przyjęciu przyjechałem prosto
tutaj, a w trakcie przyjęcia...
- Daruj sobie te zwierzenia! - opryskliwie przerwała mu
Star. - Nie wysilaj się, daj sobie spokój. I mnie też. Idz do
diabła!
- Pójdę najwyżej do domu - stwierdził ze stoickim spo
kojem. - Ale prędzej czy pózniej znów wrócę, mogę cię
o tym zapewnić.
- Po co?
- A choćby po to, żeby wypić tę obiecaną kawę, której
koniec końców od ciebie nie dostałem! I po nowe projekty
reklam! I jeszcze po to, czego napr awdÄ™ od ciebie chcÄ™,
Star!
Wypowiedziawszy te wieloznaczne słowa, Kyle Henson
wstał z krzesła i wyszedł.
99
Star Flower prawie natychmiast położyła się do łóżka,
jednak długo nie była w stanie usnąć, gorączkowo zastana
wiajÄ…c siÄ™ nad tym, czego Kyle Henson tak naprawdÄ™ chce
od niej i czego ona sama tak naprawdÄ™ chce od niego. I od
życia!
ROZDZIAA SIÓDMY
Przez kilka kolejnych dni Star Flower znów usilnie się
starała nie tylko nie spotykać swego współpracownika i są
siada, Kyle'a Hensona, ale nawet o jego istnieniu nie pamiÄ™
tać. Udawało jej się to dopóty, dopóki któregoś popołudnia
nie zadzwonił telefon.
Star podniosła słuchawkę i ku własnemu ogromnemu
zdziwieniu usłyszała głos ojca.
- Cześć, córeczko, mówi tata! - odezwał się pan Flower.
- Bardzo się cieszę, że będziesz na ślubie i weselu Emily. Już
zarezerwowałem pokój w hotelu George" dla ciebie i two
jego przyjaciela!
- Słucham? - zbulwersowana Star nie zdołała wykrztusić
nic poza tym jednym jedynym słowem.
- Mówi tata! - Pan Flower, sądząc, że być może z powo
du jakichś zakłóceń na międzymiastowej linii córka po prostu
go nie słyszy, przedstawił się ponownie, głośniej i dobitniej
niż przedtem. - Zwietnie, że przyjeżdżacie! Pokój już zare
zerwowany!
- Jaki pokój? - spytała Star, wciąż jeszcze nie będąc
w stanie uwierzyć w to, czego przed chwilą dowiedziała się
od ojca.
101
- No, w hotelu! W hotelu George"! Dla ciebie i tego
twojego przyjaciela!
- Jakiego przyjaciela?
- Mnie o to pytasz? - zdziwił się pan Flower. - Ma na
iniię Kyle i jest Amerykaninem, jak zdołałem się zorientować
po akcencie przez telefon.
- To on dzwonił do ciebie? - Star zdumiała się zuchwal
stwem Kyle'a.
- Owszem - potwierdził pan Flower. - Pogadaliśmy so
bie całkiem sympatycznie. Fajny chłop z tego twojego ame
rykańskiego absztyfikanta.
- Przecież to nie jest żaden mój absztyfikant! - energicz
nie zaprotestowała. - Współpracujemy tylko przy kampanii
reklamowej...
- Wiem, Kyle mówił mi o tym.
- .. .i przypadkowo mieszkamy po sÄ…siedzku.
- To też wiem od Kyle'a. Przypadki chodzą po ludziach!
- roześmiał się pan Flower.
- Nie żartuj sobie, tato, bo mnie wcale nie jest do śmiechu
- obruszyła się Star. - Nie upoważniałam tego człowieka do
podejmowania decyzji w moim imieniu, nie dawałam mu
twojego numeru telefonu, nie mam pojęcia, w jaki sposób cię
odnalazł.
- Ech, nieważne, świat jest mały, dla chcącego nie ma nic
trudnego! - Pan Flower nie potraktował wyjaśnień córki se
rio, najwyrazniej zakładając, że jest tylko chwilowo o coś zła
na swego amerykańskiego przyjaciela i dlatego mówi o nim
z taką irytacją i niechęcią. - Ważne, że się dodzwonił i że już
102
niedługo się spotkamy przy okazji miłej rodzinnej uroczy
stości.
- Ależ, tato, ja przecież...
Star zamierzała wytłumaczyć ojcu, że wcale się nie wy
bierała na ślub i wesele Emily, nawet sama, a tym bardziej
w towarzystwie Kyle'a Hensona, że planowała tylko wysłać
państwu młodym telegram z życzeniami i czek na ślubny
prezent.
Nim jednak zdążyła to uczynić, w słuchawce rozległy się
jakieś hałasy, piski, krzyki, płacze. I z lekka roztrzęsiony głos
pana Flowera:
- Przepraszam cię, córeczko, muszę natychmiast kończyć
i pędzić do dzieciaków, bo znowu coś zbroiły, jak pewnie
słyszysz, a Lucinda jest akurat na zakupach. Cześć! Do mi
Å‚ego zobaczenia!
Pan Flower pośpiesznie odłożył słuchawkę.
Wszystko, co Star mogła w tej sytuacji zrobić, to odłożyć
również swoją. I pomyśleć, jak powinna postąpić, chcąc
w miarę bezboleśnie wyplątać się z tej pułapki, z tej sieci
[ Pobierz całość w formacie PDF ]